Długo nie pisaliśmy nic nt. odcinka czwartego a to głównie dlatego że do ostatniej chwili zastanawialiśmy się czy ma to głębszy sens. Póki co jest to najmniej obfitujący w talenty odcinek serii. Jednak aby zbytnio nie skrzywdzić kilku wykonawców i mieć zachowaną ciągłość w obserwacji wyłanianych kolejnych uczestników postanowiliśmy napisać te kilka zdań na ten temat.
Tak więc odcinek można podsumować mniej więcej tak: dłuuuugo dłuugo nic.. a potem zmartwychwstał Elvis! Jego impersonacja była tak dobra, że od razu podniosło to temperaturę w teatrze, także u jurorów, k†órzy od początku castingu we Wrocławiu narzekali że wieje nudą. Tak więc Król powrócił w dobrym stylu i od tego momentu jako tako ten odcinek ruszył. Może nie z kopyta, ale jednak.
Prześledźmy co ciekawsze występy.
All Sounds Allowed – wreszcie coś alternatywnego, świeży powiew z Wrocławia. Cytując Kubę: ” No wreszcie coś. Mistrzowstwo AGD. [..] Rammstein z Wrocławia.”
Grzegorz Herman – dudy wielkopolskie. 3 x TAK, aczkolwiek nie wieszczymy temu Panu dłuższej kariery w tym programie.
Jopas i Jonas – jak wyżej, poziom średni, IMHO jurorzy przepuścili chłopaczków aby z pełną świadomością odizolować ich w półfinale.
Martyna i Grzegorz – zatańczyli nam Boogie-woogie – j.w.
Dżaga – impersonator Dody – jak kto lubi. Nam nie podoba się Doda i nie podobają nam się pomysły z jeszcze większym panoszeniem się takich “standardów” występów na scenie polskiej. Jury było na TAK – my jesteśmy na NIE. Nie wierzymy w to “jajko niespodziankę”.
Cyrk Juremix i jego potomstwo – sytuacja IMHO identyczna jak przy Jopas i Jonas.
Jacenty Ignatowicz – góral grający na liściach. “Liściasty Marilyn Manson”. Pomimo tego określenia okazuje się że ten emerytowany rolnik naprawdę ma talent sceniczny i za pomocą “głupich” liści potrafił zaczarować publikę i jurorów. Na pewno usłyszymy jeszcze o Panu Jacentym, aczkolwiek nie widzimy go w peletonie po ogłoszeniu półfinalistów. Warto zaznaczyć że to był pierwszy (i chyba jedyny) BIS uczestnika castingów dla publiczności.

A potem kolejny mały szok: Paulina Lemala – piętnastoletnia miłośniczka muzyki soul i pochodnych. Jury piało z zachwytu. Murowana kandydatka na kolejne etapy konkursu. Młoda dziewczyna z głosem jak dzwon, czystym, głębokim, czarnym..
Gin Alif – porażka, szkoda dalej pisać..
Kamil Kucharzewski – tancerz Electric Boogie
Co do Kamila to podzielamy z jury konsternację dotyczącą jego osoby i występu. Widzieliśmy go już na innych castingach do innych programów (np. You Can Dance). Z jednej strony chłopak na pewno ma talent, z drugiej jednak także boimy się że woda sodowa uderzy mu do głowy. Oprócz tego tak wąska specjalizacja może spowodować że za kilka lat minie moda na takie występy i zostanie on z ręką w nocniku. Szkoda chłopaka po prostu.
Marianna “Paloma” – energiczna babcia, brawurowe wykonanie hiciora i szał publiki. Jak na naszym zdaniem jednorazowy występ całkiem nieźle. Sami chcielibyśmy mieć takie babcie :)
Fly Cube z Wrocławia
Zespół akrobatyczny z ogromnym potencjałem i niestety kilkoma potknięciami podczas występów. Odpadli.. a może jednak NIE?! Nieoczekiwana zmiana zdania przez jury już po zakończeniu castingów!! Tego chyba jeszcze nie było w żadnej edycji międzynarodowej! Trzymamy za nich kciuki bo występ naprawdę momentami zapierał dech w piersiach.
Percival – wczesnośredniowieczny Hard Rock. Nam się podobało, publiczności także. Może nie będzie to czarny koń konkursu ale myślimy że udział w Mam Talent na pewno pomoże im w dalszej karierze.

To z grubsza tyle o tym odcinku. Ciekawe występy można było policzyć na palscach jednej ręki. To słabo jak na takie duże miasto jak Wrocław i okolice.
Widzieliśmy lepsze odcinki poprzednio. Może kolejny odcinek czymś nas zaskoczy?

VN:F [1.8.1_1037]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.8.1_1037]
Rating: 0 (from 0 votes)
Share and Enjoy:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks